17.9.08

W wirtualnym świecie też jesień

Tyle, że zimna żaden avatar nie odczuwa. A zmiana sezonu to jedynie świetna okazja do zaprezentowania wirtualnemu światu cieplejszego odzienia. Oczywiście najlepiej od uznanych "second lifowych" projektantów. W temacie targowisko próżności SL niewiele różni się od realnej rzeczywistości. A może nawet z lekka ją wyprzedza dzięki znacznie większej dostępności luksusowych produktów. Wszak nawet te najdroższe w realiach SL kreacje to wydatek góra kilku prawdziwych dolarów. Dzięki temu nawet posiadacze ograniczonego realnego budżetu mogą poczuć się jak wirtualne ikony mody ;).
Zabawę malowaną modą ułatwiają dodatkowo wszelkie polowania na darmowe stroje "znanych marek", które w SL trwają niemal nieprzerwanie, wystawanie przed krzesełkami serwującymi nagrody, prezenty dla grup i.t.p. atrakcje niespotykane w świecie realnym. A gdy dodatkowo avatar załapie się do wirtualnej pracy, lub sam tworzy coś na sprzedaż - może szaleć po sklepach bez obciążania prawdziwego budżetu.
Nawet nie przypuszczałam, że wirtualna moda może mnie wciągnąć - zwłaszcza, że w świecie realnym wycieczek do sklepów z ciuchami nie zaliczam do ulubionych zajęć. W SL wpadłam w wir zakupów, polowań, łapania okazji. I choć początkowo byłam przekonana, że moja zabawa w Second Life ograniczy się do szybkiego przeglądu "o co biega", pogadanek z innymi avatarami i produkcji własnych malowanek na sprzedaż - wyszło nieco inaczej. Produkcja własna i owszem, ale raczej w przerwach simowego szaleństwa niż odwrotnie.
Zapewne za jakiś czas zakupowe szaleństwo zacznie mnie nudzić - ale na razie tracę sporo czasu na tę bezsensowną i całkowicie bezproduktywną zabawę :D.

Po co ten blog - pieron wie - też pewnie w ramach chwilowego zaćmienia umysłu. Zastanawiałam się w jakim języku mam go prowadzić. I choć zapewne blog pisany po angielsku miałby szansę na większe zainteresowanie - uznałam, że anglojęzycznego blogowania o SL jest i tak zbyt wiele. I jako zapalona zwolenniczka niszowości - pisać będe w rodzimym języku.
Pierwszy post taki o niczym - czyli o modzie SL. Jak się nią znudzę napiszę coś o innych elementach tej dziwnie wciągającej zabawy.

Co do jesiennej mody SL to wybór jest oczywiście ogromny. Niezliczone rzesze wirtualnych kreatorów z krajów różnych prezentują swoje nowe, ciepłe kolekcje. A ja nałożywszy na avatarkę coś cieplejszego wybrałam się na pokaz w ramach jesiennego Passions of Black Swan. Wizyta w simie prezentującym kreacje przygotowane specjalnie na ten pokaz wymaga założenia zegarka lub naszyjnika umożliwiającego otwarcie drzwi. W tej chili można takie "klucze" nabyć na miejscu za darmo. I jeśli ktoś chce zobaczyć dość ciekawie zaprojektowany Black Swan Sim - warto to zrobić do końca września. Potem zapewne wstęp będzie płatny - podobnie, jak przed pokazem.
Na miejscu można podziwiać i oczywiście kupić wszystkie "łabędziowe" stroje. Sama skusiłam się na jeden, który zapewne zaprezentuję w kolejnym poście.

Second Life shopping
A w tym poście drobna mieszanka ubrań i dodatków różnych projektantów miejscami trochę zmodyfikowane i oczywiście dopasowane do mojego avataru.
Tak przy okazji rada dla tych, którzy dopiero zaczynają zabawę w SL. Zwracajcie uwagę na to, czy w strojach, które kupujecie można modyfikować dodatki typu rękawy, golfy (sculpted prims). Zazwyczaj można, ale zdarzają się wyjątki - ubrania bez prawa modyfikowania dodatkowych elementów. I takie wyjątki lepiej omijać ponieważ prawie zawsze dodatkowe atrakcje strojów trzeba dopasować do swojego avataru. Jedynie buty można bez większego ryzyka kupować nawet wtedy, gdy nie mają opcji modyfikacji - większość jest dostosowana do stóp o rozmiarze "0". Najlepiej, gdy dodatkowe primy mają także opcję kopiowania - wtedy modyfikowanie jest mniej ryzykowne, znęcamy się nad kopią i w razie wpadki zawsze mamy oryginał. Jednak są wirtualni projektanci, których stroje warto kupować pomimo braku możliwości kopiowania -np. BareRose.

włosy (foto 1, 2): *TRUTH* - Ivy - Toffee_Light
kaptur (foto 1, 2, 3) + włosy (foto 3): Maitreya - Hair add-on for BLUE Hoody (Teoretycznie jest to dodatek do swetra dostępnego w sklepie Maitreya. Jednak doskonale nadaje się także do innych ubrań, a dodatkowym plusem jest to, że w paczce znajdziemy kaptur ze wszystkimi kolorami włosów. Sam kaptur dostepny w 4 kolorach - czarnym, czerwonym, zielonym i niebieskim. Polecam raczej zakup tych jaśniejszych - zawsze możemy sami zmienić kolor na czerń, a czarnego nie uda się nam "odkolorować" ;))
poncho: BareRose - KnitKnit Poncho Blue
sweter: Ibizarre - Argyle Jumper (Kashmir blue)
spodnie: Orchid Dreams - "Kirei"
długie skarpety: ~*RunoRuno*~ - Knit Stockings 3 Colors Set (sklep wart zainteresowania - kilka ciekawych strojów za darmo)
krótkie skarpety: Shiny Things - Prim socks - sand (zmieniłam długość i kolor)
buty: * Kookie * - Natasha - Electric Blue
torebka: Viva la Glam - *MM Luxe* Eydie Handbag (Winter Beige) (zmieniłam kolor)
skin: Tuli - Elizabeth (sunkissed) ~ Shy (br)
rzęsy: SbZ - EyelashOne for Demeter SE
paznokcie: J's - Nail-J-BL(BLUE)

1 komentarz:

My Second Life pisze...

Witamy wśród polskich wirtualnych szafiarek Magdo! :)
Wybór języka popieram. Ja cierpię na totalną ciuchmanię. W sl jest o tyle przyjemniejsza, że się człowiek nie meczy biegając po sklepach ;P
Będę Twój blog chetnie odwiedzać, bo robisz cudne zdjęcia :)
Pozdrawiam.